Hala Rysianka

Start – Ujsoły. Właściwie do samego czarnego szlaku przyjemny asfalcik. Po drodze można się zatrzymać przy strumieniu. To dobry moment na śniadanie lub po prostu oddech przed podjazdem. Początki czarnego szlaku są przyjemne, mimo ciągłego podjazdu jest ładny, wąski asfalcik i pedałuje się bardzo dobrze. Później już dosyć klasycznie – wraz z pogarszaniem się nawierzchni coraz częściej muszę wciągać rower. Tak już będzie do samego końca. Mimo wszystko szlak jest całkiem spoko. Przy dobrej kondycji można sporą część podjeżdżać.

Powrót ze szczytu jest znakomity. Podobną przyjemność miałem zjeżdżając rok temu ze Skrzycznego.

Beskid Żywiecki, 09/2019

To było moje trzecie podejście do projektu „rowerem przez Beskidy” i drugi raz w tym roku spędziłem ten czas w pojedynkę. Po miłych doświadczeniach z Beskidem Śląskim postanowiłem tym razem zobaczyć coś nowego i odwiedziłem Beskid Żywiecki. Potwierdziło się, że koniec lata to bardzo dobry czas na takie wyjazdy – mniej ludzi, bachory nie drą się w pociągu. Koniec lata końcem lata, natomiast trafił mi się ostatni ciepły weekend i było naprawdę gorąco. Beskid Żywiecki miał w tym przypadku taką przewagę nad Beskidem Śląskim, że posiada Jezioro Żywieckie. Jak się okazało, uratowało to trochę sytuację, ponieważ temperatury były ledwo znośne. W ostatni dzień uciekłem właśnie nad Jezioro Żywieckie, ponieważ zmęczyły mnie upały i postanowiłem się pół dnia pluskać, zamiast jeździć po szlakach. W związku z moją dezercją w ostatni dzień, zamiast trzech, spędziłem w Ujsołach tylko dwa. Miałem zaplanowane 3, 4 przejazdy, z czego zrealizowałem te dla mnie najważniejsze – Wielką Rycerzową oraz Halę Rysiankę. Oba przejazdy opiszę w osobnych postach.

Beskid Śląski, 09/2018

Muszę przyznać, że po ostatnich dwóch wyjazdach w Tatry (w tym raz na rower) trochę bagatelizowałem wycieczkę w Beskid Śląski. Niektóre podjazdy czy podejścia okazały się bardziej strome niż te tatrzańskie. Jednak jeżeli jechać gdzieś na rower to właśnie w Beskidy – szlaki są bardziej przyjazne jednośladom i jest gdzie jeździć. Ulubiona trasa z ostatniego wyjazdu – zjazd ze Skrzycznego przez Małe Skrzyczne i Malinowską Skałę i w dół aż do Wisły. Mógłbym tak jeździć zawsze.

Małpka jest super. Mieści się w bocznej kieszeni plecaka i można ją wyciągnąć w każdej chwili i w kilka sekund zrobić zdjęcie. Na takie wyjazdy jest niezastąpiona. Z perspektywy czasu trochę żałuję, że w kilku miejscach nie miałem cyfry – w niektórych warunkach górskich jest jednak niezastąpiona ze względu na szczegółowość. Ale nie było takiej opcji, plecak wypchany po brzegi, więc małpka to fotograficznie jedyny sprzęt na jaki mogłem sobie pozwolić. Najważniejsze, że żel do kąpieli wymieniłem w drodze powrotnej na oscypki. Prawdziwe, oryginalne, piszczące na zębach. Oscypków już nie ma, nawet plecak przestaje nimi zalatywać. Zostały tylko zdjęcia.

Privacy Settings
We use cookies to enhance your experience while using our website. If you are using our Services via a browser you can restrict, block or remove cookies through your web browser settings. We also use content and scripts from third parties that may use tracking technologies. You can selectively provide your consent below to allow such third party embeds. For complete information about the cookies we use, data we collect and how we process them, please check our Privacy Policy
Youtube
Consent to display content from Youtube
Vimeo
Consent to display content from Vimeo
Google Maps
Consent to display content from Google