Start – Ujsoły. Właściwie do samego czarnego szlaku przyjemny asfalcik. Po drodze można się zatrzymać przy strumieniu. To dobry moment na śniadanie lub po prostu oddech przed podjazdem. Początki czarnego szlaku są przyjemne, mimo ciągłego podjazdu jest ładny, wąski asfalcik i pedałuje się bardzo dobrze. Później już dosyć klasycznie – wraz z pogarszaniem się nawierzchni coraz częściej muszę wciągać rower. Tak już będzie do samego końca. Mimo wszystko szlak jest całkiem spoko. Przy dobrej kondycji można sporą część podjeżdżać.

Powrót ze szczytu jest znakomity. Podobną przyjemność miałem zjeżdżając rok temu ze Skrzycznego.