To było moje trzecie podejście do projektu „rowerem przez Beskidy” i drugi raz w tym roku spędziłem ten czas w pojedynkę. Po miłych doświadczeniach z Beskidem Śląskim postanowiłem tym razem zobaczyć coś nowego i odwiedziłem Beskid Żywiecki. Potwierdziło się, że koniec lata to bardzo dobry czas na takie wyjazdy – mniej ludzi, bachory nie drą się w pociągu. Koniec lata końcem lata, natomiast trafił mi się ostatni ciepły weekend i było naprawdę gorąco. Beskid Żywiecki miał w tym przypadku taką przewagę nad Beskidem Śląskim, że posiada Jezioro Żywieckie. Jak się okazało, uratowało to trochę sytuację, ponieważ temperatury były ledwo znośne. W ostatni dzień uciekłem właśnie nad Jezioro Żywieckie, ponieważ zmęczyły mnie upały i postanowiłem się pół dnia pluskać, zamiast jeździć po szlakach. W związku z moją dezercją w ostatni dzień, zamiast trzech, spędziłem w Ujsołach tylko dwa. Miałem zaplanowane 3, 4 przejazdy, z czego zrealizowałem te dla mnie najważniejsze – Wielką Rycerzową oraz Halę Rysiankę. Oba przejazdy opiszę w osobnych postach.