Muszę przyznać, że po ostatnich dwóch wyjazdach w Tatry (w tym raz na rower) trochę bagatelizowałem wycieczkę w Beskid Śląski. Niektóre podjazdy czy podejścia okazały się bardziej strome niż te tatrzańskie. Jednak jeżeli jechać gdzieś na rower to właśnie w Beskidy – szlaki są bardziej przyjazne jednośladom i jest gdzie jeździć. Ulubiona trasa z ostatniego wyjazdu – zjazd ze Skrzycznego przez Małe Skrzyczne i Malinowską Skałę i w dół aż do Wisły. Mógłbym tak jeździć zawsze.

Małpka jest super. Mieści się w bocznej kieszeni plecaka i można ją wyciągnąć w każdej chwili i w kilka sekund zrobić zdjęcie. Na takie wyjazdy jest niezastąpiona. Z perspektywy czasu trochę żałuję, że w kilku miejscach nie miałem cyfry – w niektórych warunkach górskich jest jednak niezastąpiona ze względu na szczegółowość. Ale nie było takiej opcji, plecak wypchany po brzegi, więc małpka to fotograficznie jedyny sprzęt na jaki mogłem sobie pozwolić. Najważniejsze, że żel do kąpieli wymieniłem w drodze powrotnej na oscypki. Prawdziwe, oryginalne, piszczące na zębach. Oscypków już nie ma, nawet plecak przestaje nimi zalatywać. Zostały tylko zdjęcia.